Trzema rzeczami. Po pierwsze — kształtem: spłaszczony, nie okrągły. Leży stabilnie tam, gdzie go położysz; nie toczy się ze stołu warsztatowego, nie ucieka ze ściany. Po drugie — twardością rysika (F, więcej w następnym pytaniu). Daje wyraźny ślad na drewnie, gipsie, betonie, stali — materiałach, na których cienki HB tylko by się ślizgał. Po trzecie — kontekstem. Zwykły ołówek leży na biurku; ten wędruje z dłoni do dłoni na budowie, w warsztacie, w samochodzie ekipy. Pracuje tam, gdzie coś dopiero powstaje. Jest jeszcze drobny detail, łatwy do przeoczenia: ołówek stolarski nie ma gumki. To nie błąd ani oszczędność — na budowie kreski się nie wymazuje, nową kreślą się od nowa.