Robi, bo gość ocenia lokal nie tylko podniebieniem. Zanim spróbuje pierwszego dania, bierze do ręki menu, siada przy nakrytym stole, rozkłada serwetkę – i w tych kilku sekundach wyrabia sobie zdanie o tym, jak poważnie traktujesz szczegóły. Markowe, spójne druki mówią: tu nic nie jest przypadkowe. Zadbane menu, podkładka z logo zamiast gołego blatu, etui na sztućce zamiast luzem rzuconego widelca – to wszystko podnosi postrzeganą jakość lokalu, zanim kelner zdąży podejść. A przy okazji to cicha, bezustanna reklama: gość zapamiętuje nazwę, robi zdjęcie talerza na podkładce z logo i wrzuca je do sieci. Detal pracuje na markę długo po tym, jak skończy się posiłek.